Full Moon Party czyli święto pełni księżyca na Ko Phangan Ostatnia szansa dla tajskich wysp

Pomimo tego, że po wizycie na Ko Phi Phi byłam nieco zawiedziona wyspiarskim stylem życia, postanowiłam jednak dać mu jeszcze jedną szansę. Być może po prostu nie znalazłam jeszcze tej jednej jedynej wyspy, która by mi odpowiadała? Być może coś przeoczyłam? Być może to, czego szukam jest ukryte nieco głębiej niż przypuszczałam? A może… cóż, cokolwiek to jest, byłam w pełni zmotywowana aby to znaleźć. Ludzie na całym świecie nazywają południową Tajlandię tropikalnym rajem, więc warto się temu nieco lepiej przyjrzeć. Z Krabi wyruszyłam na wschód aby odwiedzić wyspy w Zatoce Tajskiej. Pełnia zbliżała się wielkimi krokami, a to w tej części świata oznacza tylko jedno – The Full Moon Party na Ko Phangan. Po wysłuchaniu niekończącej się liczby historii na temat tej imprezy od podróżników spotkanych po drodze, nie myślałam, że będzie to coś, co szczególnie przypadnie mi do gustu. Z drugiej jednak strony właściwie byłam już prawie na miejscu, więc dlaczego by nie spróbować i przekonać się samemu jak to wygląda w rzeczywistości? „Musisz doświadczyć tego osobiście aby mieć swoją własną opinię na ten temat i móc o tym dyskutować z innymi”, naukowa część mojej osobowości szeptała mi natarczywie do ucha.

Full Moon Part co miesiąc przyciąga tysiące osób

Full Moon Part co miesiąc przyciąga tysiące osób

Nikt tak na prawdę nie wie jak to wszystko się zaczęło. Jedni mówią, że pierwsze Full Moon Party zostało zorganizowane na plaży w Ko Phangan w noc pełni w późnych latach 80-tych przez grupę podróżników świętujących urodziny jednego z nich. Bawili się oni tak dobrze, że zdecydowali się częściej wracać w to miejsce i organizować podobne imprezy. Inni twierdzą, że pierwsze Full Moon Party zostało zorganizowane przez jeden z resortów, który chciał podziękować swoim gościom za wizytę. Jest także historia mówiąca o grupie podróżników, którzy po prostu chcieli uczcić wyjątkowo pięknie wyglądający księżyc w pełni na plaży Haad Rin na wyspie Ko Phangan. Pomijając fakt, jak to wszystko się zaczęło, przez lata impreza ta rozwinęła się do ogromnych rozmiarów. Co miesiąc przyciąga ona do 30 000 ludzi z całego świata.

Kolorowy tłum z całego świata

Kolorowy tłum z całego świata

Drinki serwowane są z wiadra

Drinki serwowane są z wiadra

Stoisko oferujące malowanie ciała

Stoisko oferujące malowanie ciała

Wszystko zaczyna się zaraz po zmierzchu, kiedy księżyc wschodzi nad oceanem. DJe z licznych barów na plaży rozpoczynają swoje sety oferując niemal każdy rodzaj muzyki: techno, trance, D&B, reggae czy komercyjny POP; niezależnie od gustu każdy znajdzie tam coś dla siebie. Zjadacze ognia i żonglerzy rozpoczynają swoje przedstawienia w przypadkowych miejscach na plaży aby rozkręcić imprezowiczów. Ci, którzy potrzebują więcej adrenaliny, mogą spróbować swoich sił w skakaniu przez rozpaloną linę czy przechodzeniu pod palącym się drążkiem. Stoiska z alkoholem i przkąskami rozstawiają się jedno obok drugiego na całej plaży. Pomiędzy nimi można również znaleźć małe stoiska oferujące malowanie ciała świecącą w ciemności farbą, co zdaje się być niemal koniecznym elementem wizerunku każdego z obecnych. W miarę upływu czasy coraz więcej osób pojawia się n a plaży. Największy tłum przypada zwykle pomiędzy 23:00 a 2:00 rano. Pomimo ogromnych ilości konsumowanego alkoholu raczej nie widać bijatyk czy agresywnego zachowania. Atmosfera jest naprawdę przyjemna. Głównym celem dla wszystkich jest bawić się jak najdłużej i jak najlepiej. W końcu niemal każda z zebranych tutaj osób przejechała tysiące kilometów aby znaleźć się na tej plaży i stać się częścią tego ogromnego widowiska. Nic dziwnego więc, że każdy stara się spędzić tą noc jak najprzyjemniej.

Pokaz ognia

Pokaz ognia

Krótko przed i zaraz po pełni księżyca większość hosteli na Ko Phangan wymaga rezerwacji na przynajmniej pięć nocy. Nie chciałam zostać na wyspie tak długo, dlatego zdecydowałam się zarezerwować hostel na pobliskiej Koh Samui. Agencje turystyczne oferują bilety umożliwiające poróż na Ko Phngan w dniu imprezy i powrót w dowolnym czasie w ciągu nocy. Ze znacznie niższą ceną noclegu na Koh Samui okazało się to być całkiem niezłą opcją. Wczesnym popołudniem w dzień imprezy rozpętała się intensywna burza. Pogoda zdecydowanie nie sprzyjała zabawie pod gołym niebem, ale była to noc pełni księżyca i nie było możliwości aby impreza plaży się nie odbyła. Wczesnym wieczorem dopłynęłam na Ko Phangan i wyruszyłam na poszukiwanie hostelu, w którym zatrzymała się Laurea. Jeszcze na Krabi ustaliłyśmy, że spotkamy się tutaj i razem spędzimy ten wieczór. Atmosfera na wyspie była bardzo świąteczna. Stragany z alkoholem i świecącymi ubraniami powoli rozstawiały się na ulicach. Ludzie przygotowywali się na wspaniałą zabawę i każdy zdawał się być w dobrym humorze. Wybrałyśmy się z Laurea do restauracji na plaży żeby zjeść kolację. Plaża ciągle jeszcze była pusta, chociaż już dało się słyszeć muzykę z okolicznych barów. Deszcz w końcu przestał padać i chmury powoli się rozchodziły odsłaniając sławny księżyc w pełni na Haad Rin. Z każdą minutą przybywało ludzi na plaży i wszystko powoli sie rozkręcało. Kilka godzin później, kiedy impreza trwała w najlepsze, trudno było uwierzyć, że to ta sama plaża.

Spędziłam wspaniałą noc na Ko Phangan. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się, że to zwykła impreza na plaży, Full Moon Party ma w sobie coś specyficznego. Kolorowy, międzynarodowy tłum, ogromny księżyc wiszący nad oceanem i bardzo pozytywna, przyjazna atmosfera sprawiają, że jest to wyjątkowe wydarzenie. Wspaniale bawiłam się z Laureaą i jej przyjaciółmi, ale szybko poczułam się zmęczona i postanowiłam wrócić na Koh Samui jeszcze przed wschodem słońca. Chciałam wypocząć przed następnym dniem, kiedy to miałam spotkać się z moją słodką Megs. Poznałyśmy się w New Life Foundation i przyjaźnimy się do tej pory. Jej podróż dookoła Azji Połodniowo-Wschodniej dobiegała powoli końca, dlatego zdecydowałyśmy się spędzić te kilka ostatnich dni razem. Planowałyśmy leżeć na plaży przez cały dzień pijąć drinki z parasolką i rozmawiając dopóki starczy nam tematów. Oczywiście zabrakło nam czasu na omówienie wszystkich ważnych spraw, mimo że miałyśmy na to kilka dni. Wspaniale było znowu ją zobaczyć i bardzo trudno było pożegnać się z nią po raz kolejny. Ale już dziś mogę wam powiedzieć, że Megan wybiera się do Australii i planujemy się tam spotkać żeby podróżować razem po tym wspaniałym kraju. Jestem pewna, że niedługo znowu o niej usłyszycie.

Widok z naszego hotelu na Koh Samui

Widok z naszego hotelu na Koh Samui

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.