Transformująca moc podróży solo

Podróż to coś więcej niż oglądanie zabytków; to zmiana, która zachodzi,

głęboko i permanentnie, w sposobie życia.

Miriam Beard

Podróż to coś więcej niż oglądanie zabytków; to zmiana, która zachodzi głęboko i permanentnie, w sposobie życia.

Podróż to coś więcej niż oglądanie zabytków; to zmiana, która zachodzi głęboko i permanentnie, w sposobie życia.

Pdróżowanie ma niezwykłą zdolność zmiany ludzkiego życia i sposobu, w jaki postrzegamy świat. Podróż może Cię ukształtować. Może stać się Twoim osobistym trenerem życiowym i terapeutą. Może Cię uleczyć. Może sprawić, że będziesz silniejszy niż kiedykolwiek jeśli tylko na to pozwolisz otwierając swoje serce i umysł na nadchodzące zmiany. Transformująca moc podróży solo to nie jakaś magiczna sztuczka. Nie jest też związana tylko i wyłącznie z tą słynną strefą komfortu, poza którą każdy tak chętnie wychodzi w ostatnim czasie. Odwiedzając miejsca, w których nigdy nie byłeś, spędzając czas wśród ludzi różnego pochodzenia, mówiących w innym języku, radząc sobie z codziennymi problemami podróżnego stylu życia stajesz się bardziej uważny i świadomy swojego otoczenia. Stajesz się bardziej wrażliwy. Zyskujesz nowe spojrzenie na świat dzięki czemu potrafisz dostrzec to, czego nie widziałeś wcześniej. Wszystko co musisz zrobić, to zatrzymać się od czasu do czasu i pozwolić tym nowym doświadczeniom wprowadzić potrzebne zmiany.

Wszyscy jesteśmy tacy sami

Niektórzy z nas czują się jak ryby w wodzie w otoczeniu innych, znajomych bądź też zupełnie obcych im ludzi. Ich magnetyczna osobowość sprawia, że każdy w ich otoczeniu czuje się wspaniale. Mi osobiście zawsze sprawiało to trudność. Nie jestem szczególnie wylewna w kontaktach z nowo poznanymi osobami i nie czuję się zbyt komforowo zaczynając rozmowę. Kiedyś miałam wiele oczekiwań w stosunku do innych, a ich niespełnienie prowadziło do rozgoryczenia i frustracji. Doprowadzało mnie to do szaleństwa.

Czasami znajdowaliśmy wspólny język w ciągu kilku pierwszych minut

Czasami znajdowaliśmy wspólny język w ciągu kilku pierwszych minut

Jako podróżnik solo zwykle zatrzymuję się w hostelach dzieląc pokój z kilkoma innymi osobami z różnych zakątków świata. Czasem pokojowa załoga okazuje się świetna i znajdujemy współny jezyk w ciągu kilku pierwszych minut rozmowy. Często jednak zmuszona jestem dzielić pokój z kimś, z kim nie mam lub nie chcę mieć nic współnego. Te dni są najlepszymi lekcjami jakie mogłabym sobie wyobrazić. Ponieważ nie znam tych ludzi, nie mam w stosunku do nich żadnych oczekiwań. Nie mam innego wyboru niż spróbować spędzić czas w ich towarzystwie i czuć się z tym dobrze. Ponieważ wiem, że jest to sytuacja tymczasowa i prędzej czy później ci ludzie pójdą swoją drogą jest mi łatwiej zaakceptować daną sytuację. Pozwalam im opowiedzieć swoją historię i uważnie słucham tego, co mówią. Po jakimś czasie odkryłam, że niemal od każdego mogę się czegoś nauczyć. Ludzie zwykle mają dobre intencje. Każdy z nas ma bagaż doświadczeń, o którym inni nie mają bladego pojęcia. Dlatego nie mamy prawa nikogo osądzać. W końcu każdy z nas chce tego samego – aby być szczęśliwym. Zrozumiałam, że nasze drogi skrzyżowały się z jakiegoś konkretnego powodu, którego wcale nie musimy być świadomi. Pozwoliło mi to otworzyć moje serce i poczuć więcej empatii dla tych, których spotykam na swojej drodze całkowicie zmieniając sposób w jaki postrzegam społeczne interakcje.

Wdzięczność

W naszym kraju mamy zagwarantowany dostęp do opieki zdrowotnej, a jednak zawsze narzekamy na sposób, w jaki ten system działa. Mamy nielimitowany dostęp do edukacji, a jednak ciągle jesteśmy niezadowoleni z jej poziomu. Mamy najniższą krajową płacę i obowiązkowe kilka tygodni urlopu raz do roku. Mamy gorącą wodę w kranie, elektryczność i ogrzewanie w naszych domach. Mamy wolność słowa i jesteśmy chronieni przez konstytucję i prawa człowieka. I zbyt często zapominamy, że nie wszędzie tak jest. Czasem musimy podróżować do odległych krajów żeby zrozumieć, jak bardzo jesteśmy uprzywilejowani.

Ten mężczyzna z Muang Ngoi utrzymuje się z wyrabiania bambusowych koszyków

Ten mężczyzna z Muang Ngoi utrzymuje się z wyrabiania bambusowych koszyków

Podróżując, zwykle staram się pozostać z dala od utartego szlaku. Lubię się zgubić i błądzić. Jest to najlepszy sposób aby zobaczyć dany kraj takim, jakim jest naprawdę, a nie takim, jakim chciano go nam pokazać. Tylko w miejscach gdzie nikt nie jeździ miejscowi zoproszają mnie do swoich domów i opowiadają o sobie. Tylko tam mogę przekonać się jak wygląda ich życie. Tylko tam mogę poczuć smród palonego za domem plastiku, z którym nie mają co zrobić. Tylko tam mogę zobaczyć zainfekowane rany, których nie leczą, bo ich nie stać na wizytę u lekarza czy leki. Tylko tam mogę spędzić noc w ich domu z przeciekającym dachem i dziurą w zmiemi służącą za toaletę. I tylko tam mogę zobaczyć twarze z największym uśmiechem na ustach jaki kiedykolwiek widziałam. Ci ludzi są wdzięczni za każdy dzień. Dzięki nim zmieniłam sposób w jaki patrzę na świat dookoła mnie i doceniłam to co mam. Jak mogłabym narzekać, że moje łóżko nie jest wystarczająco wygodne, kiedy wiem, że ktoś po drugiej stronie ulicy śpi na podłodze?

W zgodzie z teraźniejszością

Podróż jest jak małżeństwo. Błędem jest myślenie, że masz nad nim kontrolę.

Podróż jest jak małżeństwo. Błędem jest myślenie, że masz nad nim kontrolę.

John Steinbeck powiedział:

Podróż jest jak małżeństwo. Błędem jest myślenie, że masz nad nim kontrolę.

Nie mógł mieć więcej racji. Każdego dnia w podróży około milion spraw może pójść nie tak. Autobus może się opóźnić co spowoduje, że przegapisz swój lot, pokój hotelowy na pewno nie będzie wyglądał dokładnie tak, jak na zdjęciu w internecie, a rajska plaża z widokówki będzie w rzeczywistości pełna śmieci i opuszczonych, starych łodzi. Masz dwa wyjścia: możesz być niezadowolony i bez przerwy narzekać, doprowadzając wszystkich dookoła do szaleństwa albo możesz sróbować cieszyć się tym, co masz, mimo wszystko. W końcu jakoś dojechałeś do swojego miejsca przeznaczenia, masz dach nad głową i czas dla siebie, który możesz spędzić na tropikalnej plaży. Które wybierasz?

Przed tą podróżą prawdopodobnie wybrałabym pierwsze wyjście. Co więcej, podejrzewam, że nawet nie byłabym świadoma swojego narzekania i tego jak bardzo może być ono irytujące dla otoczenia. Taka sytuacja zrujnowałaby moje wakacje. Jednak po kilku miesiącach w drodze i kilku podobnych sytuacjach zdałam sobie sprawę, że moje narzekanie wcale nie sprawia, że czuję się lepiej. Wręcz przeciwnie, im więcej narzekam, tym więcej złości narasta we mnie i tym więcej tych niechcianych sytuacji zdarza się w ciągu dnia. Zrozumiałam, że źródłem problemu jestem ja sama, a nie pokój hotelowy. Nie mogę sprawić żeby autobus jechał szybciej, ale mogę postarać się nie czuć złości czy frustracji z powodu przegapionego lotu. Kto wie, być może z jakiegoś powodu miałam nie wsiąść do tego samolotu? Nauczyłam się jak przestać się denerwować z powodu tego, czego nie mogę zmienić. Nauczyłam się brać każdy dzień takim, jaki jest. Przestałam planować każdy pojedynczy krok i nauczyłam się żyć chwilą. Bo nikt nie wie co czeka na nas za zakrętem.

Prawdziwe szczęście

Kiedy wyjeżdżałam do Anglii, zabrałam ze sobą 50kg bagaż. Cztery lata późńiej, kiedy wracałm do Polski, miałam do zabrania sześć 50kg pudeł. W rzeczach materialnych próbowałam znaleźć szczęście i poczucie bezpieczeństwa. Za pierwsze stypendium naukowe kupiłam iPada, którego wcale nie potrzebowałam. Kupiłam go, bo w Anglii były one bardzo popularne i świadczyły o statusie społecznym właściciela. Ręce mi drżały, a serce krwawiło, kiedy musiałam go sprzedać przed podróżą. Teraz, kiedy to piszę, brzmi to niedorzecznie.

Te nizwykłe zwierzęta wywołują uśiech na mojej twarzy za każdym razem, kiedy o nich myślę

Te nizwykłe zwierzęta wywołują uśiech na mojej twarzy za każdym razem, kiedy o nich myślę. Foto: Wikimedia commons

W roczną podróż po Azji spakowałam się w 15kg plecak. Kilka miesięcy później połowę tych rzeczy wysłałam do domu albo rozdałam innym podróżnikom, bo nie były mi potrzebne. Zdałam sobie sprawę z tego, że sterta modnych ubrań i elektronicznych gadżetów nie przyniesie mi szczęścia. Te rzeczy dodawały tylko niepotrzebnych kilogramów, które musiałam taszczyć każdego dnia co wywoływało ostre bóle pleców. Zrozumiałam jak niewiele mi potrzeba aby przetrwać i nauczyłam się, że nie ma nic złego w noszeniu tych samych trzech koszulek przez rok. Mój dobytek nie wpływa na moje samopoczucie. Okazało się, że to małe, pozornie nieznaczące rzeczy przynoszą mi najwięcej radości i szczęścia – piękne zachody słońca, przebywanie wśród natury, odkrywanie i uczenie się nowych rzeczy, czas dla siebie, spotykanie nowych ludzi. Te rzeczy są zwykle za darmo, a dobre wspomnienia po nich pozostają na zawsze. Dzisiaj, kiedy myślę o moim iPadzie, nie czuję zupełnie nic, ale kiedy myślę o orangutanach, które widziałam na Borneo, uśmiech pojawia się na mojej twarzy.

Wewnętrzna siła

Kiedy piszę, że przez podróżowanie stałam się silniejsza, nie mam na myśli siły fizycznej. Chociaż codzienne noszenie plecaka, chodzenie pieszo żeby zaoszczędzić na taksówce i wędrówki po dżungli zdecydowanie poprawiają formę fizyczną. Długie miesiące w podróży sprawiły, że stałam się bardziej odporna emocjonalnie. Oprócz siebie samej nie mam nikogo, na kim mogłabym polegać w trydnej sytuacji, nie mam nikogo, na kogo mogłabym zrzucić winę za niepowodzenia. Czasami się boję albo jestem tak zmęczona, że zaczynam myśleć, że przesadziłam, że postawiłam sobie poprzeczkę zbyt wysoko, że nie dam rady skończyć tego, co zaczęłam – tak jak wtedy, kiedy zdecydowałam się wejść na wulkan Rinjani albo przejechać Wietnam na motorze. Ale w takich momentach wystarczy, że zatrzymam się na chwilę, złapię oddech i spojrzę za siebie żeby zobaczyć jak daleko już zaszłam. Prawie za każdym razem okazuje się, że nie ma sensu się poddawać, bo droga powrotna wcale nie będzie łatwiejsza. Równie dobrze mogę wykorzystać resztki energii na to, aby dojść tam, gdzie planowałam. Nauczyłam się, że moje granice są zwykle znacznie dalej niż mi się wydaje i czasami wystarczy kilka oddechów więcej aby dotrzeć do celu. Jeśli naprawdę czegoś pragnę i zrobię co w mojej mocy aby to osiągnąć – mogę wszystko. A kiedy w końcu siedzę na tym osobistym szczycie, który właśnie zdobyłam, czuję przypływ siły i motywacji. Czuję się wolna. Moje marzenia stają się jeszcze większe i jeszcze trudniejsze niż kiedykolwiek.

Na szczycie wulkanu Rinjani

Na szczycie wulkanu Rinjani

Poczuć miłość

Opisane wyżej lekcje pochodzą z przebytych kilometrów, szczytów, na które się wspięłam i z konwersacji, jakie odbyłam. Wszystko to stworzyło przestrzeń w moim umyśle. Później wystarczyło już tylko próbować, analizować rezultaty tych prób i spotkać jednego wspaniałego mentora aby zrozumieć, że to kim jestem jest wystarczające. Odbudowałam poczucie własnej wartości I nauczyłam się go bronić. Zasługuję na to, by być tu gdzie jestem i mam prawo do wszystkich lekcji jakie pojawiają się na mojej drodze. Odkryłam, że to, czego szukałam przez ten cały czas to miłość, miłość do samej siebie. To jedyna droga aby odnaleźć szczęście. Przestałam szukać uznania w oczach innych i martwić się tym, co o mnie myślą. Nie mam na to żadnego wpływu. Jedyne nad czym mam kontrolę, to moje własne myśli i moje zachowanie. To sprawiło, że moja osobowość stała się bardziej spójna i autentyczna.

Ratu Bagus - niezwykły guru i wspaniały mentor w swoim aszramie na Bali

Ratu Bagus – niezwykły guru i wspaniały mentor w swoim aszramie na Bali

Ta transformacja to proces, który prawdopodobnie nigdy nie będzie ukończony. Zawsze znajdzie się coś, nad czym można popracować. Każdego dnia możemy nauczyć się czegoś nowego o nas samych i otaczającym nas świecie. Każdego dnia dostajemy szansę aby stać się lepszą wersją siebie z wczoraj. Podróżowanie sprawia, że ten proces jest nieco łatwiejszy ponieważ pozwala spojrzeć na codzienne sprawy z innej perspektywy. Wyjazd daleko od domu pozwala nabrać dystansu. Jak to mówią, wszystko zależy nie od samego doświadczenia, ale od tego co my z tym doświadczeniem zrobimy.

2 komentarze

  1. Tak, tak kochanie zmieniła Cię bardzo ta podróż, nauczyłaś się nie bać tego, co nieznane, zmieniłaś swoje poglądy na życie i próbujesz je zrozumieć nie z takiej znajomej perspektywy, ale z każdej. Chcąc je w pełni zrozumieć, musisz zobaczyć, jak wygląda w najbardziej ekstremalnej postaci, i posmakować całe. Jesteś silna nie boisz się trudności i wysiłku. Walcz dalej, buźki .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.